Glashütte Original Senator Chrono Panorama Date – dość długa nazwa jak na zegarek, który mógłby jeszcze dodać jedno nazwisko: „stal”. I to jest ważne, ponieważ nieczęsto spotyka się ten materiał w tak wyrafinowanych egzemplarzach. A także dlatego, że – mówiąc wprost – jest tylko jedna marka, z którą Glashütte Original można porównać, a produkuje ona wyłącznie koperty z metali szlachetnych, co ma bezpośredni wpływ na jej ceny. Nie chodzi tu o oksymoron „przystępny luksus”, ale raczej o interesujący stosunek jakości do ceny.
Kolejną różnicą w stosunku do powszechnie przyjętych standardów jest to, że Senator Chrono Panorama Date ma wyraźnie sportowy charakter w porównaniu z większością modeli marki (z wyjątkiem Observera, również w stali). I nie jest to złe podejście, ponieważ pozwala cieszyć się takimi komplikacjami jak duża data bez konieczności noszenia formalnego stylu. Ten „casual look” jest wzmocniony dostępnością stalowej bransolety oraz gumowego paska – guma uzasadnia swoje istnienie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że model ten ma wkręcaną koronkę zapewniającą wodoodporność 10 barów, czyli 100 metrów. Nie jest to typowy nurek, ale można go zabrać na plażę lub żeglować bez obaw.

Miałem przyjemność spędzić tydzień z egzemplarzem 1-37-01-03-02-35 (to jego mało sugestywna wewnętrzna nazwa), a to, co zamierzam zrobić, to subiektywna ocena wrażeń, jakie mi przekazał.
Koperta
Przy średnicy 42 mm i wysokości prawie 15 mm (14,60 mm) jest „prawie” proporcjonalna; mówię „prawie”, ponieważ moim zdaniem ma jeden milimetr grubości za dużo. Prawdopodobnie wynika to z wirnika, który domaga się swojej przestrzeni życiowej w zegarku, który – będąc wodoszczelnym – nie może pozwolić sobie na ręczny naciąg ze względu na konieczność odkręcania koronki za każdym razem, gdy trzeba go nakręcić. Myślę jednak, że można by to łatwo skorygować w dziale projektowym marki.


A teraz, mówiąc o koronce: kilka dziesiątych milimetra więcej średnicy nie zaszkodziłoby, aby ułatwić chwyt. Poza tym obróbka (polerowanie i matowienie) oraz wykonanie samej koperty są bardzo dobre, z detalami jakościowymi, takimi jak wgłębienia w kopercie – jedno umożliwiające wygodne wyjęcie koronki i dwa kolejne między masywnymi uszami, aby uniknąć ocierania paska. Na kopercie (o godzinie dziesiątej) znajduje się również przycisk do przesuwania panoramicznej daty. Szafirowe szkiełko jest lekko wypukłe i ma wokół obwodu ramkę, która moim zdaniem jest nieco zbyt narażona na przypadkowe otarcia, które mogłyby ją uszkodzić. Odkryty – gwintowany – dekiel odsłania wspaniały kaliber 37-01 z 70-godzinną rezerwą chodu zapewnianą przez pojedynczy bęben.
Tarcza

Lakierowana na czarno i obficie wyposażona w SuperLuminova, prezentuje quasi-doskonałą symetrię, z indeksami batonowymi we wszystkich punktach godzinowych z wyjątkiem godziny dwunastej i szóstej, gdzie widzimy cyfry rzymskie. Trzy liczniki: o godzinie dwunastej – zliczone godziny chronografu, o trzeciej – jego minuty, a o dziewiątej – ciągłe sekundy. To na tym subtarczy znajdziemy wskaźnik rezerwy chodu oraz jedyny element, który – bardzo delikatnie – przełamuje tę symetrię: biały, gdy naciąg nie jest pełny, i czarny – praktycznie niewidoczny – gdy jest w pełni naładowany. Loga oraz nieco przesadzony napis „Made in Germany” dopełniają całości. Tutaj możesz zobaczyć raport na temat produkcji tarcz w Glashütte Original.

Pasek i zapięcie

Jest to jeden z punktów najczęściej zaniedbywanych przez producentów, ale w tym przypadku muszę stwierdzić, że pasek dorównuje reszcie. Świetna cielęcina o bardzo przyjemnym dotyku (i przypuszczalnie z impregnacją wodoodporną), która przyczynia się do ogólnego wrażenia jakości. Szwy są w kolorze niebieskim, bardzo zbliżonym do odcienia SuperLuminova na indeksach tarczy i doskonale się z nim komponują. Towarzyszy mu stalowe zapięcie motylkowe, które łączy matowienie i polerowanie z detalem w postaci śrubki do mocowania w obszarze otworów paska.
Kaliber

Poza doskonałym wykończeniem (i tarczami), jeśli jest coś, z czego Glashütte Original jest znane i szanowane, to szeroka gama kalibrów oraz patent na dużą datę na jednej płaszczyźnie koncentrycznych tarcz. Kaliber 37-01 (którego kod pojawia się również w referencji Senator Chrono Panorama Date) jest regulowany w pięciu pozycjach, co daje mu parametry COSC... chociaż, ponieważ certyfikat ten jest szwajcarski, a chronograficzne obserwatorium w Glashütte nosi nazwę konkurencji, wydaje się, że w Glashütte Original wolą, abyśmy to my sami domyślili się, że mamy do czynienia z prawdziwym chronometrem. Jego komponenty obejmują nie mniej niż sześćdziesiąt pięć rubinów i chociaż często twierdzi się, że liczba rubinów nie jest rygorystyczną miarą oceny jakości kalibru, to nie mniej prawdą jest, że większa liczba rubinów gwarantuje mniejsze tarcie, a tym samym większą trwałość.


Zmniejszone tarcie jest również częściowo odpowiedzialne za niezwykłą 70-godzinną rezerwę chodu zapewnianą przez pojedynczy bęben. Druga część ma związek z postępem technicznym Swatch Group, do której należy Glashütte Original, z autorskimi stopami opracowanymi przez jej duży przemysł pomocniczy, co pozwala na przykład na wyprodukowanie sprężyny napędowej z najcieńszym paskiem, co umożliwia zmieszczenie większej liczby jej zwojów w pojedynczym bębnie. Jeśli chodzi o wykończenia samego kalibru, Glashütte Original łączy dekorację mechaniczną z ręczną. Na przykład perłowanie (te okrągłe ślady na płytach bazowych) jest nakładane ręcznie za pomocą mechanicznej tokarki, podczas gdy „pasy Glashütte” są nakładane bezpośrednio przez frezarkę sterowaną numerycznie. Bezsprzecznie ręczne (i nie może być inaczej) jest „anglage”, czyli fazowanie pod kątem 45 stopni nadawane krawędziom mostków.

Istnieją nawet „sztuczki” dotyczące tych faz, które Glashütte Original zazdrośnie strzeże i wobec których stosuje zobowiązanie do poufności wobec dziennikarzy odwiedzających jego zakłady (to jedno z niewielu miejsc, gdzie nie pozwala się robić zdjęć). Błękitnienie śrub ogniowe jest również wykonywane ręcznie, ze skrupulatną kontrolą temperatury i czasu, jakim poddawane są te maleńkie – i doskonałe – kawałki metalu, ponieważ niewystarczająca kombinacja temperatury/czasu pozostawia je brązowymi, a nadmierna – fioletowymi. Rezultat w każdym razie jest spektakularny. Jeśli chodzi o funkcje, oprócz chronografu oraz czasu i daty, posiada tak zwaną „flyback” po angielsku lub „Retour en vol” po francusku, czyli możliwość ponownego uruchomienia pomiaru chronografu bez konieczności wcześniejszego resetowania, ponieważ – jak wyjaśnia ta francuska nazwa – robi to „w locie”.
Użyteczność
Przyzwyczajony do większych średnic, 42 milimetry nie stanowiły żadnego problemu w codziennym użytkowaniu. Nie stanowiła go również wysokość, ale – jak wspomniałem wcześniej – myślę, że całość zyskałaby, gdyby tę wysokość obniżono. Czytelność jest doskonała nawet przy zaawansowanej prezbiopii, zwłaszcza daty, która z pewnością nie wymaga lupki. Być może to właśnie duża lub „panoramiczna” data jest najbardziej atrakcyjną częścią tarczy, szczególnie ze względu na brak „mostka” między cyframi, który w innych markach ukrywa stopień między dwoma tarczami na różnych wysokościach.


Kolejnym elementem przyczyniającym się do tej czytelności jest wysoki kontrast między czernią a niebieskim Superluminova, zarówno w jasnym świetle, jak i w warunkach słabego oświetlenia (o ile jest „naładowany”, oczywiście). Obsługa zatrzasku jest bardzo wygodna i daje poczucie bezpieczeństwa, które jest również obiektywne, biorąc pod uwagę sposób, w jaki jest przymocowany do paska: za pomocą szpilki z jednej strony i śrubki z drugiej. Przyciski chronografu działają płynnie, z odpowiednią siłą nacisku, zarówno przycisk start-stop, jak i przycisk powrotu lub resetowania. Inna sprawa to koronka: nie wiem, czy to dlatego, że egzemplarz był nowy, ale operacje odkręcania i wkręcania nie były tak płynne, jak można by oczekiwać. Może to być środek bezpieczeństwa przed wnikaniem wody z szczególnie mocnymi uszczelkami, ale myślę, że można by to rozwiązać za pomocą tych dodatkowych kilku dziesiątych milimetra średnicy, o których również wspomniałem przy okazji koperty. W każdym razie nic poważnego, jeśli zegarek jest utrzymywany w czasie, ponieważ zmiana daty odbywa się za pomocą przycisku na kopercie. Cenę 13 800 euro w Hiszpanii z podatkami można uznać za adekwatną do tego, co oferuje, zwłaszcza w porównaniu z „porównywalną” ofertą niemieckiego producenta, który – jak już powiedziano – zwykle używa wyłącznie metali szlachetnych do swoich kopert.

Zlokalizowany w najwyższym segmencie Swatch Group i przy stosunkowo ograniczonej produkcji (około 20 000 zegarków rocznie), Glashütte Original to marka niszowa dla koneserów, którzy posiadają już inne zegarki i chcą odkrywać obszary wykraczające poza Swiss Made. W Saksonii Niemcy mają bogatą historię zegarmistrzowską z własnymi cechami, takimi jak płyta trzeciej ćwierci, która czyni ich kalibry nie do pomylenia, czy specjalizacja dostawców w konkretnych częściach, która swego czasu dała początek masowej konstrukcji w porównaniu z półfabrykatami kalibrów produkowanymi przez obecnie słynnych szwajcarskich chłopów podczas długich i śnieżnych zim.
Podsumowując, Glashütte Original Senator Chrono Panorama Date nie jest zegarkiem na początek przygody z zegarmistrzostwem ani ze względu na model, ani markę, ale jest poważnym kandydatem dla fana, który z przyzwyczajenia wyobraża sobie ceny tych najwyższej klasy czasomierzy znacznie powyżej ceny tego modelu.
