Pim Koeslag Jest prawdopodobnie jednym z najmłodszych dyrektorów technicznych w szwajcarskim przemyśle zegarmistrzowskim, co nie jest zaskakujące, biorąc pod uwagę, że sama marka Frederique Constant istnieje od nieco ponad dwudziestu lat. Pierwszy kontakt Pima z Peterem Stasem, prezesem i dyrektorem generalnym Frederique Constant, miał miejsce w 2003 roku, kiedy to 21-letni Pim był studentem zegarmistrzostwa w Amsterdamie i podczas wyjazdu studyjnego odwiedził kilka manufaktur w Genewie. Dziesięć lat później Pim został nie tylko dyrektorem technicznym całej grupy (składającej się z Frederique Constant, Alpina i Ateliers deMonaco), ale jest odpowiedzialny za projektowanie i produkcję manufakturowych kalibrów, które wynoszą markę na poziom nigdy wcześniej nieosiągalny, a tym bardziej taki, który nie ma chwalebnej przeszłości do odzyskania po słynnym kryzysie kwarcowym.
Przyjmuje mnie w siedzibie FC w Plan-les-Ouates (Genewa), w sąsiedztwie tak znanych nazwisk jak Patek Philippe, Rolex, Piaget, Vacheron Constantin...
Zegarki Specjalne: Po spotkaniu z państwem Stas w 2003 roku, jak doszło do dołączenia do firmy?
Pim Koeslag: Podczas naszego pierwszego spotkania (uczestniczyło w nim dziesięciu studentów) Peter rzucił nam wyzwanie: czy jesteśmy w stanie pomóc marce w opracowaniu własnego kalibru? Wiedząc, że się z nim spotkam, zabrałem ze sobą kilka propozycji dla modelu Heart Beat, który wprowadził ich na rynek. Od tego momentu „briefing” stał się jasny: chodziło o przeniesienie wychwytu z godziny dwunastej – gdzie pojawia się w standardowym kalibrze ETA – na godzinę szóstą. Udało nam się to osiągnąć stosunkowo łatwo i szybko, ponieważ Peter miał bardzo jasne pomysły, a moje propozycje były z nimi zgodne.
RE: Niewątpliwie było to szybkie, ponieważ na Baselworld 2004 zaprezentowano FC-910, pierwszy manufakturowy kaliber Heart Beat. Ale jak wytłumaczyć, że dziesięć lat później mają państwo piętnaście manufakturowych kalibrów?
PK: Cóż, właściwie będzie ich osiemnaście, ponieważ mamy wiele rzeczy do zaprezentowania na Baselworld 2015 (uśmiech). Powiedzmy, że naszym sekretem jest planowanie: wszystkie te kalibry opierają się na czterech bazowych kalibrach, do których stopniowo dodajemy moduły i/lub komplikacje.
RE: W tej linii prognoz słyszeliśmy, że nowyHorologiczny Smartwatch ma już napisaną mapę drogową na najbliższe pięć lat.
PK: Tak właśnie jest. Właściwie pracujemy nad nim od dwóch lat, a nawet zastrzegliśmy nazwę, ponieważ wyciągnęliśmy gorzką lekcję z niezarejestrowania wzoru Heart Beat i jego konsekwencji [krótko po jego prezentacji pojawiły się kopie, a FC nie mogło nic zrobić, aby temu zapobiec]. Układ scalony integrujący nasz smartwatch jest przygotowany do włączenia całej serii znanych aplikacji, ale także innych, które są obecnie w fazie rozwoju.
RE: Wróćmy do zegarków mechanicznych, Pana specjalności. Ten sekret zwany planowaniem nie może być jedynym, który daje Wam taką zwinność w prezentowaniu funkcjonalnych modeli i kalibrów w tak krótkim czasie...
PK: Prawda, jest jeszcze jeden: projektujemy, rozwijamy i produkujemy wszystkie prototypy pod jednym dachem, tutaj, gdzie mamy wszystko, od sprzętu CAD po maszyny CNC, które pozwalają nam przejść od stołu projektowego do stołu produkcyjnego dosłownie w minutach. Po przetestowaniu prototypów – co najmniej trzech ewolucji – dajemy zielone światło do produkcji seryjnej.
RE: Jaką produkcję ma obecnie Frederique Constant?
PK: Obecnie produkujemy 150 000 zegarków rocznie, z czego 25 000 to kalibry manufakturowe, 50 000 jest wyposażonych w mechaniczne mechanizmy ETA lub Sellita, a 60 000 to kwarcowe z mechanizmem Ronda, zawsze szwajcarskie.
RE: Ale nie wszystkie Wasze zegarki są szwajcarskie… Co zAteliers deMonaco?
PK: Ateliers deMonaco było moją propozycją dla Petera Stasa, aby zdecydowanie pozycjonować się w segmencie Fine Watchmaking, ale jest to również laboratorium, w którym możemy opracowywać komplikacje, które z czasem mogą być zastosowane w zegarkach Frederique Constant. Siedziba główna znajduje się faktycznie w Monako, a zegarki były tam montowane (stąd legenda „Made in Monaco”), chociaż ich komponenty są produkowane tutaj, w Szwajcarii. Poważnie jednak rozważamy przeniesienie nawet montażu do Szwajcarii, ponieważ pieczęć Swiss Made jest wciąż bardzo silna.
RE: Dlaczego ta wyprawa w Fine Watchmaking?
PK: Cóż, jesteśmy bardzo młodą marką w porównaniu z naszymi sąsiadami tutaj, w Plan-les-Ouates (z naszego okna widać fabryki Vacheron Constantin, Piaget i innych czcigodnych manufaktur), a w ciągu dwudziestu lat osiągnęliśmy pozycję, na którą inni potrzebowali ponad trzy razy więcej czasu. Stało się tak, ponieważ myśleliśmy w kilku kierunkach jednocześnie, a kiedy poczuliśmy się gotowi na Haute Horlogerie, po prostu to zrobiliśmy: w Ateliers deMonaco opracowaliśmy wieczny kalendarz z tym, co nazywamy EZ Adjust, który umożliwia niezwykle proste ustawienie daty za pomocą koronki i przycisku, ale także minutowy repeater czy tourbillon, które stosujemy w zegarkach Frederique Constant. Bo tourbillon wciąż jest skomplikowany w produkcji! (śmiech). Wszystkie mechanizmy Ateliers deMonaco są wykańczane ręcznie (wirnik wykonuje Benzinger), ale nawet tutaj widać filozofię FC: zdobimy części, które będą widoczne dla właściciela, a pozostawiamy niezdobione te, które zobaczy tylko zegarmistrz dokonujący konserwacji lub naprawy. Pozwala nam to na przykład zaoferować nasz model Turini (manufakturowy wieczny kalendarz z krzemowym wychwytem w tytanowej kopercie z opcjonalnym wykończeniem DLC, limitowany do 88 sztuk) za 28 000 franków szwajcarskich: „Przystępny Luksus”. Z drugiej strony nie mamy nic przeciwko inwestowaniu więcej w kopertę (składającą się z 33 części), aby uzyskać idealne polerowanie, czy w paski, ponieważ wiemy, że będą one sprawiać przyjemność.
RE: A markaAlpina? Jak się w to wpisuje?
PK: To byłoby idealne pytanie dla Petera, ale ponieważ podróżuje, wyjaśnię to Panu [W czasie tego wywiadu Peter i Aletta Stas właśnie wyjechali w podróż odpowiednio do San Diego i Tokio, aby zaprezentowaćHorologiczny Smartwatch]: Frederique Constant narodziła się z chęcią utrzymania klasycznej linii zegarków, co potocznie nazywamy „zegarkami garniturowymi”, i chociaż zegarki sportowe stanowią więcej niż interesującą niszę, zdecydowano się nie tworzyć tej linii w ramach marki, aby nie dezorientować konsumenta, który już postrzega nas jako markę klasyczną. Zamiast tego postanowiono poczekać na okazję do zakupu marki, która już miała sport w swojej esencji (tzw. „DNA”). Alpina dzieli wszystkie aspekty techniczne z Frederique Constant – w tym niedawny Horologiczny Smartwatch – ale wyraża własną osobowość, wnosząc nawet własną historię.
RE: Prognozy na przyszłość?
PK: Jak powiedziałem wcześniej, mamy długoterminowe plany, ale znając Petera i Alettę, można spodziewać się niespodzianki w każdej chwili!
www.frederique-constant.com
www.ateliers-demonaco.com
www.alpina-watches.com