Wskrzesił Blancpain w latach 80. („kupiliśmy go za 20 000 franków, a sprzedaliśmy za 60 milionów”), w latach 90. zmienił pozycjonowanie Omegi (James Bond zamienił swojego wiecznego Rolexa Submarinera na Omegę Seamaster), a w pierwszej dekadzie XXI wieku uczynił z Hublota masowe zjawisko.Jean-Claude BiverTo jeden z największych geniuszy marketingu, jakich wydał XX wiek, i myślę, że nie przesadzam, twierdząc, że jego dziedzictwo będzie wykładane przez wiele lat na uczelniach biznesowych... czym na razie zajmuje się on sam, co jest prawdziwym luksusem.
Pod koniec 2014 roku, będąc już prezesem działu zegarków LVMH (który wcześniej kupił Hublota od samego Bivera), objął steryTAG-Heueri zaskoczył świat ogłoszeniemConnectedWatch, inteligentnego zegarka, czyli smartwatcha, we współpracy z gigantami z Doliny Krzemowej – Intelem i Google. Innymi słowy, walczył z iWatchem jego własną bronią w czasie, gdy tradycyjny (i tradycjonalistyczny) świat szwajcarskiego zegarmistrzostwa był gdzieś pomiędzy oszołomieniem a zaniepokojeniem – nie bez powodu – wpływem, jaki miało to mieć na ich rachunki zysków i strat.

Jego przybycie doTAG-Heuerodwróciło ponadto dryf w kierunku donikąd, w który popadła marka po próbie wejścia w najwyższy segment rynku. I zrobiła to, wracając do swoich korzeni: zegarki w cenie wejściowej poniżej 1000 franków szwajcarskich (obecnie euro) i odzyskanie młodej publiczności, która uważa za atrakcyjne posiadanie swojego pierwszego zegarka, swojego pierwszego luksusowego zegarka.
Aby to osiągnąć, radykalnie zmieniła strategię komunikacji i sponsoringu, zaczynając od zatrudnienia modelki Cary Delevigne i surfera Kaia Lenny'ego, zmieniając sponsoring w Formule 1 z McLarena na Red Bulla czy angażując się w największe ligi piłkarskie w Europie, takie jak Premier League i Bundesliga (w Hiszpanii był już... Hublot). I na tym nie poprzestano: muzyka z Davidem Guettą, sponsoring boksu („nie wchodzimy; wracamy do boksu”, powiedział), kolarstwo… Koncepcja zerowej separacji: „chcemy być tam, gdzie są nasi klienci, a jeśli nie ma cię w muzyce ani w sporcie, nie ma zerowej separacji”.
Efekty nie dały na siebie długo czekać: podczas gdy szwajcarski przemysł zegarkowy doświadcza spadków przekraczających 10%, sprzedażTAG-Heuerod stycznia do września wzrosła w tym roku o 18% w porównaniu z tym samym okresem w 2015 roku. Biver nie obawia się, że konkurencja może skopiować jego model zerowej separacji: „oni po prostu nie wiedzą, co to jest”, mówi. Inne jego powiedzenie: „Nie zwracam uwagi na to, ile robimy. Zwracam uwagę na to, co robimy lepiej od innych”.

ZConnectedWatchSprzedano już około 60 000 sztuk, a będą one nadal generować biznes dla marki poprzez „recykling” ich pod koniec okresu użytkowania (dwa lata)... przekształcając je w – lub bezpośrednio wymieniając na – zegarki mechaniczne. Sprytny sposób na przedłużenie relacji z klientem po pierwszej sprzedaży. Tymczasem, przed nadchodzącymi świętami Bożego Narodzenia, pojawiła się złota wersja Connected. Trzeba będzie sprawdzić, czy tutaj odniesie sukces, który nie był dany Apple z jego złotymi zegarkami (zostały niedawno wycofane z rynku z powodu niskiej sprzedaży) i jak pokonają tę przeszkodę w obliczu nieudanego doświadczenia giganta z jabłkiem. Nowe wyzwanie geniusza Bivera. Cena? Ponad 9 000 euro, prawie połowa ceny wymarłego konkurenta. Może o to chodzi...
Jest tak przekonany, żeConnectedWatchmają przyszłość, że właśnie otworzył biuro w samej Dolinie Krzemowej, na kampusie Intela. Dwunastu pracowników pod przewodnictwem przedstawiciela Intela będzie badać nowe rozwiązania i zastosowania dla linii produktów, co do której dyrektor generalnyTAG-Heuerjest pewien, że pozostanie z nami na stałe.

Przy okazji, mogę już ogłosić to, co powiedziano nam w wąskim gronie wLa Chaux de Fondswe wrześniu: Druga generacjaConnectedWatchktóra, tak, będzie umożliwiać wymianę modułów. Uważnie obserwujcieBaselworld 2017.
